Co się odwlecze, to nie uciecze – nie udało się w grudniu, to uda się w lutym, więc jeszcze raz:
Wyspiarski post-punk z południa Polski. W ofercie wycieczki: piwniczny snorkeling bez ograniczeń, kawka na atolach Enewetak i Bikini, czas wolny w centralnej depresji.
W skład załogi rejsu wchodzą: Łukasz Plata (U Z S – Ukryte Zalety Systemu, Przepych) Artur Soszyński (U Z S – Ukryte Zalety Systemu) i Hubert Kostkiewicz (Kurws), zasileni przez wokalistkę Agatę Horwat. Całość dubową klamrą spina mistrz konsolety Szymon Szwarc (Jesień , Rozwód).
Ich debiutancki album „Koniec sosu tysiąca wysp” który ukazał się 23 września, to kanciasty, intensywny, przestymulowany, zorganizowany rytmicznie, ale i głodny swobody punkoid w duchu no wave, z twarzy podobny zupełnie do nikogo. Najbardziej chwytliwa muzyka made in Wrocław od czasu „Na jednej z dzikich plaż”. Na kompakcie w Gusstaff Records, na kasecie w Lärmo Records, a winyl być może ukaże się jeszcze przed końcem świata jaki znamy.
> ALBUM „Koniec sosu tysiąca wysp”:
> WIDEO „Atol atol atol”
Z recenzji:
„Koniec sosu tysiąca wysp” to z jednej strony szaleńczy puls, który przenosi do Nowego Jorku przełomu lat 70. i 80. i zespołów łączących punkrockowy rodowód z wpływami dubu, funku oraz disco. Weźmy choćby „Gąsienice”, które brzmią jak wzięte żywcem z repertuaru James White and the Blacks. To jednak tylko jeden z punktów odniesienia, bo album Atol Atol Atol buzuje od pomysłów i uderza do głowy od zwrotów akcji. Mamy tu więc trochę posthardcore’owej zadziorności, a także sporo kleistego, lejącego się dubu, z którego wyłania się i w którym roztapia się „Koniec sosu tysiąca wysp”. Wreszcie, wrażenie robią też teksty przypominające, że jesteśmy w mieście Lecha Janerki i Janka Kozy.
Jan Błaszczak, „Tygodnik Powszechny”
Płytę otwiera utwór „Trap” i proszę potraktować to ostrzeżenie śmiertelnie poważnie. Album „Koniec sosu tysiąca wysp” to pułapka. Zaczniecie słuchać i nie będziecie mogli przestać. Nie spodziewajcie się jednak piosenek transparentów, w tych postpunkowych labiryntach, przemierzanych biegiem, na łeb, na szyję, ani forma, ani treść nie są zbyt proste. I o to chodzi.
Jarosław Szubrycht, „Gazeta Wyborcza”
Koncert tradycyjnie niebiletowany
Start: 21:37
