András Upor, singer-songwriter z Budapesztu, wraca na trasę do Polski. Jego styl zakorzeniony jest w starym bluesie z Delty I tradycyjnym country, ale piosenki, które tworzy, jakimś dziwnym trafem brzmią nad wyraz współcześnie. A może to po prostu ponadczasowość? Choć sam Andras jest prywatnie człowiekiem sympatycznym, gdy tylko bierze do ręki gitarę i wydaje głos, wstępuje w niego jakiś demon, czort czy inny – nomen omen – upiór. Albo – jak ktoś zauważył – duch Jima M. Folk ciemny jak diabli, poruszający do głębi, przeszywający do kości, a i pozostający w głowie dzięki porywającym melodiom.
Jego debiutancka płyta „Let The Song Work on You” została wydana przez Lone Waltz Records w 2016 roku. Teraz pracuje nad kolejną. Grał już na Spring Breaku, Łódż Songwriter Fesival, One Man ACT Festiva czy FRU Festival, zaliczył sesję w Sofar Wrocław – więc Polski się nie boi, grał w Berlinie i Londynie i Nowym Jorku, więc i świata się nie boi. Wy z kolei nie bójcie się Upora i sprawdźcie czy powyższe słowa to sama prawda i tylko prawda podczas zbliżających się koncertów…
Facebook
https://www.facebook.com/uporandras/
“Let The Song Work On You”
“Life Is Dirty”
